ZOBACZ
KONTAKT
tel. 501 023 195
Staffa 8 m 81, Warszawa 01-891
Czy można czuć się przystojnym, nie mając muskulatury? Czy można być szczęśliwym z sylwetką bez wyrzeźbionych mięśni? Osoby dotknięte bigoreksją uważają, że nie. Postrzegają siebie przez pryzmat okrutnych filtrów, które odbierają im zdolność do akceptacji i pewności siebie. To nieprawda, że zaburzenia odżywiania dotykają tylko kobiety. Mężczyźni, chłopcy, nastolatkowie również na nie cierpią. A jednym z przykładów jest bigoreksja.
Mówi się, że kobiety spędzają więcej czasu przed lustrem niż mężczyźni. To nieprawda! Powielanie takich stereotypów prowadzi tylko do pogłębiającej się dezinformacji i rosnącej niewiedzy na temat zaburzeń odżywiania. To, jak wyglądamy bardzo mocno wpływa na kształtowanie się tożsamości. I nie ma tutaj znaczenia, czy chodzi o wygląd kobiety czy mężczyzny. Nie jest prawdą, że mężczyźni mają mniejsze kompleksy od kobiet. Po prostu rzadziej się do tego przyznają.
Jednym z objawów obsesyjnego dbania o swój wygląd u mężczyzn jest bigoreksja. Bigoreksja, inaczej dysmorfia mięśniowa to choroba, która objawia się obsesją na punkcie muskulatury. To jedna z odmian dysfmorfofobii, czyli dolegliwości, przez którą uznajemy swoje ciało za brzydkie z nieistniejących powodów. Pewnie nietrudno Ci przypomnieć sobie sytuację, w których mówisz na przykład:
„Co Ty opowiadasz? Przecież Ty jesteś dobrze zbudowany! O co Ci chodzi?”
albo:
„Jaki duży nos? Ty nie masz dużego nosa! Masz piękny, zgrabny nosek”.
Czasem trudno nam zrozumieć istotę tego problemu, bo osoby dotknięte zaburzeniami w postrzeganiu siebie samego nie potrafią „wyjść z własnej głowy”. Nieważne, jakie cyfry widzą na wadze, jaki noszą rozmiar, na co patrzą w lustrze – i tak oceniają siebie przez pryzmat tego, co tkwi w ich myśleniu o sobie.
Właśnie w ten sposób funkcjonują chłopcy, nastolatkowie, mężczyźni (bo ta choroba nie zna wieku) dotknięci bigoreksją. Postrzegają swoje ciało jako cherlawe, chude, brzydkie, niemęskie i nie do zaakceptowania. Nieważne, jak pokaźna jest muskulatura, ciało osób z bigoreksją zawsze jest w ich mniemaniu jeszcze za mało wyrzeźbione.
Być może pomyślisz teraz: „Ok, ale co jest w złego w dbaniu o sylwetkę i ćwiczeniu na siłowni? To chyba dobrze? A na pewno lepiej niż popaść w otyłość”. Clue bigoreksji jest nierealna, chorobliwa, zaburzona ocena własnego ciała. Oczywiście, że nie ma nic złego w dbaniu o sylwetkę i utrzymywaniu formy. Problem pojawia się wówczas, gdy mimo wyrzeźbionych mięśni w lustrze nadal widzimy nieatrakcyjne chucherko, zakłamując w ten sposób rzeczywistość.
Takie podejście do wyglądu ciała jest wyniszczające zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Żaden organizm nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiego rygoru i katorżniczego wysiłku. Nie inaczej jest z psychiką: nie można być pewnym siebie i szczęśliwym, uważając siebie za brzydkiego i nie akceptując swojego wyglądu. Dlatego bigoreksję trzeba leczyć, a nie nazywać: „dbaniem o sylwetkę”.
Czy zawsze wygląd był tak ważny dla ludzi? Okazuje się, że nie. Przekonanie, że piękna kobieta to szczupła kobieta, a piękny mężczyzna to wysportowany mężczyzna narodziło się w Stanach Zjednoczonych po wojnie. Media propagowały wówczas taki wizerunek jako pożądany, chcąc zmotywować społeczeństwo do zredukowania masy ciała. Otyłość już wtedy stanowiła bowiem duży problem wśród Amerykanów. Do Europy Środkowej i Wschodniej, więc także do Polski, rygor piękna dotarł razem z wolnymi mediami po 1989 r. To wtedy w głowach Polaków zaczęło się kształtować połączenie:
Współcześnie takie trendy są jeszcze mocniej forsowane przez media społecznościowe i influencerów. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki stale pozostają pod intensywnym wpływem swoich idoli z internetu. Nikt im jednak nie tłumaczy, że ten mężczyzna na zdjęciu został odpowiednio wyretuszowany albo ustawiał się do tej pozy przez godzinę. Chłopcy nie są przygotowani do przepuszczania takich obrazów przez filtr zdrowego stosunku do siebie, dlatego popadają w bigoreksję.
Zależność między występowaniem takich chorób, jak: anoreksja, ortoreksja czy właśnie bigoreksja a mediami (ze szczególnym wskazaniem na telewizję i media społecznościowe) – została udowodniona w wielu badaniach. Nie ma więc cienia przesady w stwierdzeniu, że jako rodzice powinniśmy nauczyć dzieci, jak w zdrowy sposób korzystać z Instagrama, TikToka czy YouTube’a. Co to znaczy „zdrowy sposób”? Taki, który nie wywołuje poczucia gorszości ani presji dążenia do idealnej sylwetki.
Zwróćmy również uwagę na to, jak sprzeczne sygnały medialne trafiają do chłopców. Z jednej strony są bombardowani reklamami niezdrowego jedzenia sygnowanymi twarzą ulubionego rapera, a z drugiej: presją idealnie umięśnionej sylwetki. Nic więc dziwnego, że są zagubieni i ulegają obu tym wpływom naraz. W ten sposób powstaje swoista mieszanka wybuchowa: muszę spróbować nowego zestawu z burgerem od mojego idola, ale wiem, że od tego przytyję i będę się musiał katować ćwiczeniami. Życie w tak dużej opresji wyglądu jest prawdziwą męką. Dlatego – jako rodzice – musimy reagować!
Co prawda bigoreksja jest zaburzeniem odżywiania, ale jej leczenie powinniśmy rozpocząć od wizyty u specjalisty. Zmiana diety ani konsultacja z trenerem personalnym tutaj nie pomoże, bo problem nie leży w tym, jak wygląda ciało, tylko w tym, co na ten temat myśli głowa. Pamiętajmy, że chłopcy dotknięci bigoreksją są bardzo zawstydzeni i niepewni siebie, dlatego to my – dorośli – musimy pomóc im w leczeniu. O ile świadomość na temat zaburzeń odżywiania u kobiet rośnie i staje się coraz mniejszym tabu, o tyle o bigoreksji nie mówi się prawie w ogóle. Nie pozwólmy jednak, żeby nasze dzieci czuły się stygmatyzowane. Sami walczmy o normalizację tego tematu i odważmy się na szczere rozmowy o wyglądzie z dziećmi. Oczywiście, że nie jest to proste zadanie, ale na szczęście są miejsca, w których można zleźć pomoc.
Sama jestem mamą 3 chłopców, więc doskonale rozumiem, jakie zadanie wychowawcze stoi przed rodzicami, kiedy trzeba nauczyć dziecko zdrowej relacji ze swoim ciałem. Dlatego opracowałam specjalny cykl szkoleń: „Akademia Body Image”. W trakcie spotkań Twoje dziecko nauczys się między innymi:
Pozwól sobie i swojemu dziecku odetchnąć. Przebijmy wspólnie ten napompowany do granic balonik opresji piękna. Zobaczysz, że wraz z ulatującym z niego powietrzem poczujecie więcej luzu i radości życia. Tego Wam życzę i zapraszam na zajęcia.
Więcej informacji na temat szkolenia Body Image znajdziesz w zakładce: Akademia Body Image
Źródła: