ZOBACZ
KONTAKT
tel. 501 023 195
Staffa 8 m 81, Warszawa 01-891
Zastanawiałaś się kiedyś, skąd bierze się w Tobie frustracja spowodowana bałaganem w domu? Jak często myślisz bądź mówisz, że wszystko jest na Twojej głowie? Zatrzymaj się i pomyśl, czy lubisz prosić o pomoc i w zasadzie, dlaczego to Ty musisz o nią prosić, skoro dom należy do wszystkich domowników. A gdyby tak pozwolić sobie na bycie nieperfekcyjną panią domu?
Czasy się zmieniają – coraz więcej mówi się o równouprawnieniu i feminizmie, a jednak wciąż to kobiety spędzają więcej czasu na wykonywaniu obowiązków domowych. Być może Cię zaskoczę, ale to nie jest tak, że mężczyźni nie sprzątają, nie widzą takiej potrzeby i lubią żyć w bałaganie. Po prostu przez lata społeczna akceptacja mężczyzn, którzy nie utrzymują porządku była o wiele wyższa niż w przypadku kobiet. „Przecież to facet”, „znajdzie sobie kobietę, to zacznie dbać o porządek”, „najważniejsze, że ma pracę” – pewnie niejednokrotnie w życiu słyszałaś już te określenia w stosunku do swoich braci, kuzynów czy kolegów. Tymczasem my – kobiety, już od najmłodszych lat, słyszałyśmy, że musimy być schludne, mieć porządek w pokoju i dbać o wspólne dobro.
To nie jest tak, że od urodzenia każda z nas jest pedantką, a sprzątanie jest dla nas najwyższą formą relaksu. Wszystko to zostało nam wpojone poprzez normy społeczne. Dlatego zanim przejdziemy do tematu sprzątania i angażowania w nie dzieci, chciałabym, abyś uświadomiła sobie istotę „problemu”. Dlaczego tak naprawdę denerwuje Cię bałagan i czy było tak zawsze? Obawiasz się, że ktoś oceni Ciebie jako matkę lub żonę, patrząc na Twój stan porządku w domu? A może rodzice wymagali od Ciebie, abyś zawsze była perfekcyjną „grzeczną dziewczynką”? W tym momencie postawię kropkę, chociaż tego rodzaju pytań pomocniczych mam w zanadrzu o wiele więcej. Zarówno ja, jak i mnóstwo moich klientek, przechodziłyśmy przez ten proces uświadomienia sobie, skąd w ogóle w nas – kobietach – bierze się tak silna kontrola porządku. Tak, jest nas więcej, nie jesteś w tym sama!
Bazując na wieloletnim doświadczeniu własnym oraz niezliczonych sukcesach moich klientek, które odnalazły swoją wartość partnerek i mam na innym polu niż utrzymywanie perfekcyjnego porządku, rozebrałam ten temat na części pierwsze. W ten właśnie sposób powstał e-book „Jak być (nie)perfekcyjną panią domu i szczęśliwą mamą?”, który pozwala w końcu odetchnąć i uwolnić się od poczucia winy oraz presji. Ciągłą frustrację można zamienić w lepsze zrozumienie siebie i zbudowanie bliskości z domownikami, tylko potrzeba na to czasu i poznania własnych mechanizmów. W e-booku podpowiadam, jak wygląda ten proces, a poniżej chcę dać Ci jego namiastkę i wprowadzić Cię w świat dzielenia się obowiązkami.
Złota zasada, o której zawsze przypominam, to powrót do własnego dzieciństwa. Pamiętasz, co czułaś, gdy rodzice kazali Ci coś zrobić „teraz”, nie tłumacząc, dlaczego jest to takie ważne? Musiałaś rzucić to, czym właśnie się zajmowałaś i zrobić natychmiast to, czego wymagali dorośli. Ich obowiązki i plany były zawsze ważniejsze, zgadza się? Kierowanie się przekonaniami dorosłego to często wpojone nam schematy, które niestety nie prowadzą do budowania wartościowej relacji z dzieckiem. Dlatego właśnie tak ważna jest odpowiednia komunikacja. Dziecko nie wie, dlaczego znów każesz mu sprzątać i dlaczego jest to dla Ciebie takie ważne. Temat porządków często w polskich domach ma dość negatywną aurę – to niemiły obowiązek, któremu towarzyszy napięcie, podenerwowanie, a czasem nawet niepotrzebny krzyk. Zazwyczaj niestety liczy się efekt, a nie sam proces. Pamiętasz, jak często rodzice dziękowali lub chwalili Cię za to, że umyłaś okna, poodkurzałaś czy wytarłaś kurze? A jak wiele wspomnień masz ze sprzątaniem poprzez zabawę?
Jeśli na chwilę zatrzymałaś się w tym miejscu, zastanawiając się nad powyżej przytoczonymi sytuacjami, to dobrze. Zależy mi, by uświadomić Ci, jak ważne jest nie tylko proszenie o pomoc, ale także przyjemna współpraca, która może rodziny łączyć, a nie dzielić. Twoje dziecko ma święte prawo w ogóle nie rozumieć, o co Ci chodzi z tym porządkiem, dlatego automatycznie stawia opór. Komunikacja jest kluczem do sukcesu, a to, co oczywiste dla Ciebie, nie jest oczywiste dla Twojego dziecka. Jak w takim razie odczarować ten nieprzyjemny do tej pory temat i zacząć raz jeszcze? Przede wszystkim rozmawiaj i doceniaj najmniejszą pomoc, zamiast jedynie wymagać!
Mam nadzieję, że uda Ci się wdrożyć co nieco z moich sugestii w życie i zobaczysz, że domowe obowiązki nie muszą spoczywać jedynie na Twoich barkach. A może nawet zgodzisz się ze mną, że bycie nieperfekcyjną panią domu jest całkiem fajne? Jeśli potrzebujesz pogłębionej analizy, jak wzmocnić poczucie własnej wartości i pewność siebie jako kobieta, matka oraz partnerka, sięgnij po mój najnowszy e-book: „Jak być nieperfekcyjną panią domu i szczęśliwą mamą?”.