ZOBACZ
KONTAKT
tel. 501 023 195
Staffa 8 m 81, Warszawa 01-891
Rodzicielstwo niesie ze sobą pewne ciche założenia. Że dziecko będzie szczęśliwe. Że będzie kochało i było kochane. Że kiedyś przyprowadzi do domu „tę jedyną” albo „tego jedynego”. Ale życie – jak to życie – potrafi odłożyć nasze wyobrażenia na półkę z napisem: „A jednak jest inaczej”. Co zrobić, kiedy Twój dorastający syn mówi Ci – lub po prostu pokazuje swoim zachowaniem – że nie interesują go dziewczyny?
Nie wpadać w panikę. I przeczytać ten tekst do końca.
Wielu rodziców zaczyna niepokoić się, gdy ich nastoletni lub dorosły syn nie przejawia zainteresowania dziewczynami. Szczególnie wtedy, gdy rówieśnicy już są w związkach, umawiają się, żyją emocjami pierwszych randek.
„Może coś z nim nie tak?” – pytają cicho, czasem tylko w myślach.
Ale prawda często jest dużo mniej dramatyczna, niż nam się wydaje.
Niektórzy młodzi ludzie po prostu rozwijają się emocjonalnie wolniej.
Niektórzy są bardziej introwertyczni.
Niektórzy… mają inne priorytety.
I to też jest OK.
Twoje dziecko nie musi spełniać cudzych harmonogramów dorosłości.
Żyjemy w kulturze, która niemal od dziecka koduje nam pewne „oczywistości”. Że będziemy zakochiwać się w konkretnym wieku. Że randkowanie to nieodłączna część życia nastolatka. Że nieinteresowanie się płcią przeciwną (lub tą samą) oznacza jakiś problem.
Tymczasem… ludzie są różni. Jedni rzucają się w wir uczuć już w gimnazjum. Inni zakochują się pierwszy raz na studiach. A jeszcze inni – dużo później, albo wcale.
I to wcale nie świadczy o ich wartości, zdrowiu psychicznym czy potencjale do szczęścia.
Warto, żebyśmy jako rodzice pamiętali: miłość to nie obowiązek. To wybór. I nie zawsze – wybór od razu.
Po pierwsze: nie naciskać. Presja to najkrótsza droga do oddalenia. Nawet z najlepszymi intencjami pytania typu „A kiedy dziewczyna?”, „Masz już kogoś?” mogą zostać odebrane jako atak. Po drugie: być dostępnym. Nie wpychać się. Ale dać do zrozumienia, że jesteś, gdyby kiedyś chciał porozmawiać.
Po trzecie: unikać etykiet. Nie przypisuj swojemu synowi tożsamości, której on sam sobie jeszcze nie zdefiniował. Ani nie zakładaj, że skoro teraz nie ma dziewczyny, to zawsze będzie sam. Po czwarte: patrzeć sercem. Nie przez pryzmat tego, czego chcesz dla niego Ty. Przez pryzmat tego, czego chce on sam – nawet jeśli jeszcze nie umie tego nazwać.