ZOBACZ
KONTAKT
tel. 501 023 195
Staffa 8 m 81, Warszawa 01-891
„Moja córka nie ma koleżanek w szkole” — to zdanie słyszę częściej, niż można by się spodziewać. Często wypowiada je rodzic z troską, ale też z odrobiną lęku: czy to znaczy, że coś jest z nią nie tak? Albo z nami?
Córka, która nie znajduje wspólnego języka z rówieśnikami, może być na wiele sposobów odstawać od towarzystwa. Czasem jest bardziej wrażliwa. Czasem dojrzalsza. Czasem śmielsza lub wręcz przeciwnie — wycofana.
Warto, zanim zaczniemy działać, zatrzymać się i zadać sobie pytanie: czy moja córka cierpi z powodu samotności, czy może to ja cierpię, widząc jej inność? Czy nie przenoszę na nią własnych lęków z dzieciństwa?
Samotność może być czasem wyborem — chęcią zachowania dystansu od grup, które nie odpowiadają wartościom dziecka. Ale bywa też skutkiem: odrzucenia, niezrozumienia, konfliktu.
Jeśli córka wraca smutna, mówi: „nie mam z kim porozmawiać”, „spędzam przerwy sama” — to znak, by przyjrzeć się sytuacji głębiej. Z mojego doświadczenia wynika, że nastolatki często nie potrafią same nazwać swoich trudności. Wstydzą się.
Pamiętajmy, że czasem samotność nie jest nagła. Rozwija się powoli, niemal niezauważalnie. Zmienia się w nawyk unikania.
Samotność dziecka w szkole nie musi wynikać z cech jego charakteru czy nawet z toksycznych zachowań grupy rówieśników. Bywa tak, że jest to rezultat niestandardowego sposobu budowania relacji.
Nastolatka, która zadaje „zbyt trudne” pytania, rozmawia o rzeczach, które nie interesują koleżanek (np. paleontologia, fizyka, filozofia — tak, nawet w pierwszej klasie!) może być odebrana jako „dziwna”.
Nie chodzi o to, by ją zmieniać. Należy nauczyć ją, że nie każdy musi od razu rozumieć jej świat — i że warto szukać tych, którzy będą pasować. Prawdziwe relacje powstają z akceptacji, nie z dostosowania się na siłę.
Przyjaźnie nie zawsze rodzą się w klasie. Czasem lepszym miejscem są zajęcia dodatkowe, harcerstwo, grupy tematyczne, warsztaty. Dzieci potrzebują przestrzeni, by być sobą, a nie wcielać się w rolę, byleby zostać zaakceptowanym.
Znam młodą dziewczynę, która nie miała koleżanek w szkole podstawowej, ale na kursie programowania znalazła bratnią duszę. Dzisiaj tworzą razem aplikacje dla dzieci z dysleksją. Kto by pomyślał? Życie lubi pisać scenariusze, których my, dorośli, czasem nawet byśmy nie wymyślili.
Odpowiedz sobie na pytanie. Czy bardziej niż jej samotność boli Cię Twoje wyobrażenie, że powinno być inaczej?
W pracy z rodzicami widzę, jak często nasze emocje przeplatają się z tym, co rzeczywiście przeżywa dziecko. Zamiast naprawiać rzeczywistość, spróbujmy najpierw zobaczyć ją taką, jaka jest. Dopiero wtedy możemy mądrze pomagać. Z czułością, ale bez przesadnej interwencji. Napisz do mnie, pokażę Ci jak to zrobić.