Zajrzyj do sklepu
Myślisz nad zmianą swojego życia? Spraw sobie prezent. Książka „Teoria Zmiany” zabierze Cię w podróż po emocjach, które budują ścieżkę do szczęścia.
Tutaj zamówisz również godzinną konsultację. Zapraszam.
To zaczyna się niepozornie. On dzwoni do niej codziennie. Konsultuje zakupy, radzi się w sprawie waszego mieszkania, nawet Twoje ciasto porównuje do jej szarlotki. Na początku myślisz, że to normalne. Ale potem przychodzi moment, kiedy dociera do Ciebie, że nie jesteś partnerką. Jesteś w jego życiu, owszem, ale to nie Ty jesteś najważniejsza. To jego mama gra pierwsze skrzypce w tym trójkącie.
Opisane zjawisko nazywamy niedokończoną separacją emocjonalną od rodzica. Mężczyzna, który wchodzi w związek, ale nadal funkcjonuje jak „synuś mamusi”, ma ogromny problem z wyznaczaniem granic. I nie chodzi o to, że kocha matkę. Chodzi o to, że nie potrafi emocjonalnie dorosnąć.
Jeśli myślisz: „teściowa jest ważniejsza ode mnie” — to nie jest błahy problem. To głęboka luka w strukturze partnerstwa.
Znasz dobrze to zdanie? Czasem jest wypowiedziane z wyrzutem. Innym razem z mieszaniną obrony i wstydu. „Ale to moja mama” ma zamknąć rozmowę, zakończyć temat. Masz zrozumieć. Uszanować. Schować swoje potrzeby.
A ty masz to zaakceptować. Bo przecież to matka. Tyle że związek to nie trójkąt. A miłość do matki nie może stawać się pretekstem do unikania odpowiedzialności w relacji partnerskiej.
Kontrolująca matka — są matki, które budują relację z synem jak z partnerem. Gdy ten się żeni, czują się zdradzone. I robią wszystko, by odzyskać „władzę”. To ukryty, ale bardzo silny mechanizm.
Kiedy w związku pojawia się trzecia emocjonalna figura, jaką jest nadobecna matka partnera, kobieta zaczyna gasnąć.
Zaczynasz się zastanawiać: po co ja tu jestem? Czemu wszystko jest o niej, przez nią, dla niej? Dlaczego moje potrzeby są wiecznie drugoplanowe?
To nie zazdrość. To kryzys w związku. Serce związku bije gdzie indziej, a nie w waszej wspólnej codzienności.
Nie od razu. Na początku może być zabawnie. Może nawet uroczo. „On tak kocha swoją mamusię!„. Ale z czasem, gdy wszystko — od wyboru mebli do waszego domu, poprzez ustalanie urodzinowe menu aż po decyzję o imieniu dla dziecka — musi być konsultowane z jego mamą, zauważasz, że coś jest nie tak.
Zaczynasz się kurczyć. Mentalnie. Emocjonalnie. Fizycznie. Czujesz, że żyjesz w cieniu kobiety, która nigdy nie zrezygnowała z bycia numerem jeden.
Nie zamiataj go pod dywan. Powiedz partnerowi, co widzisz. Jak się z tym czujesz. Z użyciem komunikatu „ja”:
„Czuję się pomijana, kiedy w naszych decyzjach główne zdanie ma twoja mama”.
Masz prawo powiedzieć: „Nie chcę, by twoja mama decydowała, gdzie jedziemy na Święta”. To nie jest agresja ani atak, tylko dojrzałe mówienie o swoich potrzebach.
Partner, który dojrzał do relacji, weźmie to na serio. Partner, który nadal jest emocjonalnym dzieckiem, będzie Cię oskarżał o brak szacunku wobec jego mamy.
To wymaga pracy z obu stron. Ty nie możesz walczyć z jego matką, bo przegrasz z systemem lojalności. Ale możesz oczekiwać, że partner stanie po stronie waszej relacji.
Jeśli:
…to znaczy, że czas na profesjonalną pomoc. Sesja coachingowa to przestrzeń, w której chcę usłyszeć Twój głos. Nie jesteś członkiem trio. Jesteś partnerką, żoną, kobietą, która ma prawo do miłości i pierwszeństwa w związku.
Jeśli masz odwagę to powiedzieć głośno — jesteś już krok dalej niż byłaś wczoraj. Kolejny zrobimy wspólnie. Zapraszam Cię do kontaktu.
Myślisz nad zmianą swojego życia? Spraw sobie prezent. Książka „Teoria Zmiany” zabierze Cię w podróż po emocjach, które budują ścieżkę do szczęścia.
Tutaj zamówisz również godzinną konsultację. Zapraszam.